Taka tam rodzina adopcyjna

Żłobkowe początki

slippers-3110698_640

Kapcie zostały rzucone. Księżniczka zaczęła swoją przygodę ze żłobkiem.

Rano w szatni trochę się buntuje, odrobinę marudzi, ale histerii nie ma. Tłumaczę to sobie w ten sposób, że dorośli, wchodząc do pracy, też przeważnie nie są zachwyceni 😉 . W każdym razie zostaje bez większego problemu. Podobno tylko pierwszego dnia popłakiwała. Panie twierdzą, że jest kochana. Apetyt jej dopisuje (to akurat żadna nowość), ale nie za bardzo chce się dostosować do obowiązkowej drzemki. Nic dziwnego, bo w domu też coraz mniej śpi w dzień.

Gorzej, że już pojawiły się choroby. Po pierwszym tygodniu wróciła z grypą żołądkową, którą przy okazji zaraziła mnie. Objawy miała na tyle ostre, że późnym piątkowym wieczorem zawitaliśmy na SOR. Kiedy lekarz zapytał, ile razy wymiotowała, musieliśmy odpowiedzieć, że raz – od 17.00 bez przerwy. Dostaliśmy zalecenie, żeby… podać małej odgazowaną colę. Powiem Wam, że wcześniej uważałam tę metodę za wysoce wątpliwą – ot, taki zabobon. Skoro jednak z taką poradą wyjechaliśmy ze szpitala, to P. pobiegł do najbliższego sklepu nocnego po Coca-Colę. Podziałało od razu! Następnego dnia walczyliśmy już „tylko” z biegunką. Ze względu na to, że sama zachorowałam i byłam na zwolnieniu, zostawiłam Księżniczkę ze sobą w domu, żeby się trochę podkurowała. We wtorek wyglądała już na zupełnie zdrową. Pediatra potwierdził, że może wrócić do żłobka. No to wróciła, na jeden dzień. Odbierającemu ją teściowi opiekunki powiedziały, że z małej „leje się dołem” i kategorycznie zabroniły przyprowadzać ją następnego dnia (zresztą słusznie). Czyli przyszła druga fala wirusa. Mieliśmy zatem powtórkę z rozrywki, tylko w dużo łagodniejszym wydaniu. Kolejny dzień młoda spędziła z nianią, a po południu znowu odwiedziłyśmy przychodnię. Pediatra zapisał probiotyk i lek regulujący pracę jelit, sugerując przy tym, że nawracająca biegunka może mieć podłoże nerwowe. Sama nie wiem, co o tym myśleć… Z jednej strony sama zwykle ciężko przechodzę tego typu infekcje, nawet tym razem przeżyłam nawrót choroby razem z Księżniczką. Z drugiej – skoro mała w żłobku miała biegunkę, a nazajutrz u niani nie zabrudziła ani jednej pieluchy, to może być coś na rzeczy. Jest jeszcze trzecia opcja – mianowicie taka, że panie w żłobku zignorowały moją prośbę o przestrzeganie ścisłej diety u młodej ze względu na przebytą jelitówkę. Może po prostu mała zjadła coś, co podrażniło osłabiony układ pokarmowy.

……………………………………………………………………………………………………………………………………

Powyższa część wpisu powstała w połowie września. Mniej więcej od tamtej pory Księżniczka chodzi z niewielkim katarem. Lekarz powiedział, że to normalne i żeby się nie przejmować. W żłobku jej się podoba: chętnie zostaje, lubi swoje panie, odnajduje się wśród innych dzieci.

female-865110_960_720

Gorzej ze mną. Moje dłuższe milczenie na blogu nie było spowodowane brakiem weny, tylko czasu. Powiem Wam szczerze, że nie ma dnia, bym nie przeklinała tej @(@!!^!$@#@@@#!$*### reformy oświaty. Podobnie jak tysiące nauczycieli zawdzięczam jej to, że choć minął dopiero miesiąc roku szkolnego, byłam już łącznie na siedmiu radach pedagogicznych, trzech wywiadówkach, dwóch spotkaniach komisji i dwóch dyskotekach szkolnych jako opiekun. Czytaj: nie widuję swojego dziecka. Księżniczka spędza popołudnia z tatą albo z dziadkami, a ja wracam o 19.00 zmęczona i z wyrzutami sumienia, po czym całuję córkę na dobranoc i tonę w papierach. W dodatku plan lekcji mam ułożony tak, że codziennie siedzę w szkole od 8.00 (lub 7.45, jeśli zaczynam dyżurem) do prawie 16.00. Mam 11 (słownie: jedenaście) okienek, podczas których przemieszczam się z jednego końca miasta na drugi. To by było na tyle, jeśli chodzi o rzekomy 18-godzinny tydzień pracy nauczyciela, jak twierdzą niektórzy. Na otarcie łez dostałam podwyżkę – około 100 zł netto, w zamian za które odebrano mi 50 zł dodatku motywacyjnego. I chociaż naprawdę kocham pracę z młodzieżą, to ostatnio ta fraza brzmi coraz bardziej jak mantra, którą powtarzam sobie, żeby nie zwariować…

Reklamy

16 myśli w temacie “Żłobkowe początki”

  1. Ta Narnia coraz bardziej przypomina mordor 😦 Na jelitowkę piję krochmal – pomaga. Coli w życiu, bo mdli mnie na sam zapach. Żaba kocha żłobek – bez wzajemności, temperatura 38-39 co weekend, co drugi tydzień w domu, kaszel, katar, a lekarz pyta, czy jestem pewna tego żłobka… wygląda, jakby ktoś chore dzieci tam przyprowadzał… wygląda, jakbym to była ja, a chora jest Żaba… Kocham Twoją polszczyznę i brak błędów, pisałam to już? Spokojnie, kolejny rząd będzie z przeciwników, zaczną od odkręcania wszystkich reform, jeszcze tylko trochę cierpliwości.

    Polubienie

  2. Przykro mi, kochana, ale cieszę się, że wróciłaś. Napisz mi, proszę jak walczysz z biegunką u Księżniczki. Tamaludze też przepisano probiotyki itd, ale jeden nie działa, a drugiego i trzeciego nie ruszy bo w saszetkach! Z czymkolwiek jej nie rozmieszam to i tak wyczuje i odmawia wypicia… Nie mam już pomysłu:(

    Polubienie

    1. Saszetki mieszam z musem owocowym (albo własnej roboty, albo takim w tubkach) i młoda wcina, aż się uszy trzęsą. Poza tym nie mam jakiegoś sprawdzonego sposobu, no może poza podawaniem małych ilości smecty do buzi taką strzykawką od syropu.

      Polubienie

  3. Lekarz nam polecił. Jeśli dobrze pamiętam, to bez recepty. Takie saszetki przeciwbiegunkowe, ale o tyle sprytne, że ten proszek jest drobniutki, bezbarwny i bezwonny. Można go dodać do napoju, obiadku albo czegokolwiek. Zakładam, że smak też ma niewyczuwalny, bo Księżniczka się nawet nie skrzywiła.

    Polubienie

    1. Hmm… Dostałyśmy ten lek już pod koniec choroby, kiedy objawy nie były drastyczne – ale tak, działa. I co najważniejsze, nie powoduje problemów w drugą stronę; żadnych wzdęć, zaparć ani innych niespodzianek.

      Polubienie

  4. Jesteś, nareszcie! Tak myślałam, że pochłonęła Cię oświata 🙂
    Brawo dla dzielnej żłobkowej Księżniczki!
    Jakoś Nasz Bob od początku września też ma katarowe przypadłości, ale w większości przypadków dość znikome…
    Odgazowana cola? Hmmm…trzeba zapamiętać! A może i na sobie wypróbować (tfu, tfu!) w razie czego 🙂
    Trzymajcie się cieplutko i nie dajcie się żadnym bakcylom!
    Pozdrawiam :*

    Polubione przez 1 osoba

  5. Stara dobra cola, zawsze pomaga i to na wszystko 😉 Wyczyści, uzdrowi, normalnie magia 😉 Zdróweczka dla was, moja właśnie leży z gorączką także cóż, miejmy nadzieję, że to nic poważnego. O oświacie się nie wypowiadam, ale czytając Twoje posty kolejny raz się upewniam, że moja decyzja o odejściu ze szkoły była najlepszym co mogłam zrobić jeśli chodzi o swoją szeroko rozumianą karierę zawodową. Co z tego, że człowiek lubi uczyć, jak sama reszta zabija wszystko.
    Buziaki :*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s