Taka tam rodzina adopcyjna

„Być kochanym i jeszcze nic nie wiedzieć o tym…”

„być kochanym i jeszcze nic nie wiedzieć o tym

lecz samotność to kuzynka najbliższa miłości

a miłość wciąż za duża by całą ją widzieć

i już nie wiesz do końca bo wszystko jest obok”

/Ks. Jan Twardowski „Nic nie wiedzieć”/

Powoli zbliżają się urodziny Księżniczki, a niedługo później pierwsza rocznica naszego wspólnego zamieszkania. Jest w tym fakcie coś niesamowitego, jednocześnie zwyczajnego i trudnego do ogarnięcia rozumem.

expecting-1400878_960_720

Rok temu o tej porze miałam (z wielu względów) bardzo trudny czas w pracy. Któregoś marcowego wieczora, gdy robiłam zakupy w osiedlowym dyskoncie, walcząc przy okazji z migreną i przeziębieniem, zadzwoniła do mnie nasza szkolna pedagog, żeby zdać mi relację z pewnych działań związanych z przykrym incydentem w mojej klasie, który i mnie kosztował mnóstwo nerwów i zaangażowania. Pamiętam, jak po skończonej rozmowie pomyślałam, że jeśli wkrótce nie zadzwoni telefon z OA i nie pójdę na urlop macierzyński, to zwariuję. Ta myśl była oczywiście wywołana chwilowym kryzysem, bo przecież nigdy nie myślałam poważnie o dziecku jako o panaceum na zawodowe bolączki. Tym bardziej nie spodziewałam się, że moje życzenie już niebawem zostanie spełnione.

Jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy w adopcji jest właśnie ta nieświadomość; fakt, iż do ostatniej chwili nie wie się, że to JUŻ. Przypominam sobie siebie sprzed roku, idącą jak co dzień do pracy, krzątającą się po domu i kompletnie nieprzewidującą, że za moment nasze poukładane życie przewróci do góry nogami tak maleńka i bezbronna istotka. Gdybym mogła z dzisiejszej perspektywy powiedzieć coś tamtej sobie, to poradziłabym: „Kobieto, idź na zakupy, bo potem nie będzie czasu!” 😉

Bardzo dobrze pamiętam też moment, w którym urodziła się nasza córka, pomimo że przecież wówczas nie miałam pojęcia o jego niezwykłości. P. i ja byliśmy wtedy na spotkaniu z przyjaciółmi, które zakończyło się wspólnym oglądaniem meczu, wygranego w pięknym stylu przez „naszych”. P. do tej pory mówi, że to dzieło przeznaczenia – Księżniczka przyszła na świat i od razu wszystko zaczęło się układać po naszej myśli… 🙂

Niedługo później czas począł biec zupełnie innym torem. Z dnia na dzień zostaliśmy rodzicami,  co wciąż wydaje mi się niewiarygodne, mimo że niezaprzeczalnie stało się faktem. Tuż po przywiezieniu Księżniczki do domu pisałam na Stożkach, że godzinę przed TYM telefonem rozmawiałam z kolegą również starającym się o adopcję i oboje byliśmy zdania, że poczekamy jeszcze przynajmniej rok. Tymczasem tego samego dnia siedzieliśmy już z mężem w OA i studiowaliśmy kartę naszej córeczki.

Wpis zaczęłam od fragmentu wiersza Jana Twardowskiego, który szczególnie kojarzy mi się z tymi ostatnimi chwilami niewiedzy i „samotności we dwoje”. Być rodzicem i jeszcze nic nie wiedzieć o tym – można by sparafrazować słowa poety.

a miłość wciąż za duża by całą ją widzieć
i już nie wiesz do końca bo wszystko jest obok. 

newborn-1399155_960_720

Reklamy

24 myśli w temacie “„Być kochanym i jeszcze nic nie wiedzieć o tym…””

      1. Większą nie, taką dla najbliższych. A zaraz po wyjeżdżamy do teściów za granicę i oni chyba też coś planują:) Za to na pewno uczcimy dzień, w którym wróciliśmy z Rysiem do domu. I będziemy tak świętować co roku:)

        Polubienie

  1. Pamiętam jak się rozbeczałam jak dostałam wiadomość od Ciebie. Musiałam wyjść z filmu, bo miałam ochotę śmiać się i krzyczeć jednocześnie. To była najlepsza wiadomość od bardzo długiego czasu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ta „wiadomość” właśnie rozkruszyła bułkę na świeżo odkurzonym dywanie, a teraz chodzi na czworakach i wsysa te okruchy 😉 Uściski!!!

      Polubienie

  2. Żaba na roczek rozsmarowała dziadkowi tort po krawacie i koszuli, dziadek się upłakał, ze szczęścia – tak twierdził – po czym Żaba dostała sucharka w nagrodę. A Wy co planujecie? Zakładam, że Księżniczka bardziej poukładana i nie zniszczy garderoby nikomu 😉 ? Buziaki i sto lat :))) dla Was wszystkich, w końcu pierwsze rocznice są dla Was, Rodziców, późniejsze Księżniczka może sobie obchodzić, jak zechce… a teraz wskakuj dziecię w różową kiecunię i się ciesz 😉

    Polubienie

    1. Wygląda na to, że planujemy podobne atrakcje 😉 Sądzę, że żaden z dziadków nie obrazi się za tort na koszuli… Planujemy dwie imprezy, ale to tylko brzmi hucznie, bo w rzeczywistości obie bardzo kameralne, u nas w mieszkaniu. Nie mogliśmy się zdecydować na lokal i wyszło, że robimy u siebie. 🙂

      Polubienie

  3. Wow…
    Mocno wzruszająco… 🙂
    Ja chyba mam teraz taki okres, wszędzie kłopoty, praca dobija…
    I też rozmawiam z koleżanką, że jeszcze sobie poczekamy…
    Choć u mnie to pewnie nie będzie żadnym zwiastunem 😉

    Eh.
    Choć dzisiaj pomyślałam, że człowiek wie, że w końcu zadzwonią, to i tak będę pewnie w mocnym szoku… 😉

    Pozdrawiam :*

    Polubienie

    1. Oj, będziesz w szoku, będziesz! I ten szok Cię długo nie opuści 🙂
      Powiem Ci jeszcze, że mnie w tym przypadku kompletnie zawiodła intuicja, na którą z reguły mogę liczyć. Nie dość, że w ogóle nie spodziewałam się wtedy telefonu, to jeszcze tuż po nim nie wiedzieć czemu pomyślałam, że pewnie OA zaproponuje nam trzyletniego chłopca – a tymczasem była to kilkudniowa dziewczynka 🙂

      Polubienie

  4. To niby takie oczywiste a zarazem niesamowite, że ta mała kruszynka jest kochana jeszcze zanim się pojawi w świecie swoich rodziców. I to jest przepiękne, bo ta kruszynka będzie miała najwspanialszych rodziców na świecie 🙂 Kiedyś właśnie pisałam o tym, że dziecko adoptowane czy też z in vitro będzie zawsze planowane, najbardziej wyczekane i jednym z najbardziej kochanych na świecie 🙂

    Polubienie

    1. Jestem ostrożna w kwestii tak jednoznacznych deklaracji, bo znam i przypadki, kiedy adopcja okazała się kompletną pomyłką i oczywiście dziecko ucierpiało na tym najbardziej. Niemniej rozumiem, o czym mówisz i zgadzam się, że w adopcji nie ma mowy o stuprocentowej wpadce, a procedura w większości pozwala zweryfikować swoje motywacje i oczekiwania.
      I to prawda, nasza kruszynka jest kochana bezgranicznie (nawet wtedy, kiedy nie chce spać do 23. i zaczynam rozważać zakup stoperów do uszu 😉 ).

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Stopery nie pomagają, naprawdę, nic a nic 😦 Ale już słuchawki dla strzelających – że normalne dźwięki słyszysz, a od iluś decybeli nie – te są dobre… tylko ubieraj sobie, nie Księżniczce!

        Polubienie

  5. Kochana Księżniczko,
    życzę Ci żebyś przez zdecydowaną większość życia była baaardzo szczęśliwa.
    Żebyś dała popalić rodzicom (a rodzicom cierpliwości do tego popalania.)
    Żebyś była ciekawa świata i zamęczała rodziców swoim „A cio to?” (a rodzicom niekończących się pomysłów na odpowiedzi.)
    Żebyś wydeptywała własne ścieżki na malutkich nóżkach (a rodzicom kasy na dobre buciki.)
    Żebyś była kreatywna i dawała temu wyraz na różne sposoby (a rodzicom zapasów Pronto i Cilit bang.)
    Żebyś kochała muzykę i wyrobiła sobie dobry gust (a rodzicom na okres wyrabiania – słuchawek i zatyczek.)
    Żebyś zdobywała przyjaciół dużo łatwiej niż zdobywa się paluszki Saltletts (a rodzicom tych paluszków, bo zawsze mogę wpaść z wizytą.)
    Żeby nauka przynosiła Ci wiele radości, a życie wiele pozytywnych niespodzianek (a rodzicom sił i energii na wspieranie Cię we wszystkim.)
    Dużżży Buziak od cioci A.

    Polubienie

    1. Rodzice dziękują z nadzieją, że życzenia się spełnią. Księżniczka na całe szczęście śpi, więc na jej reakcję będziesz musiała poczekać do jutra 😉

      Polubienie

  6. Kochana Księżniczko z sąsiedniej bajki! Życzę ci Królestwa, którym mogłabyś rządzić, u boku wspaniałego Królewicza, który będzie Cię kochał nad życie,( może mieć jakiegoś fajnego konika, albo jednorożca), wygodnego łóżka bez ziarnek grochu, i jak to na bajkę przystało tylko szczęśliwych dni :))

    Ściskam mocno, nie mogę uwierzyć, że to już rok, bo to oznacza, że moje to już stare baby 😛
    (przepraszam – podstarzałe królewny)

    Polubienie

  7. Widzę, że marzec dla Was był miesiącem wyjątkowym. Tak się łudzę, że może na wiosnę więcej dzieci i czekam, podskakując na każdy dźwięk telefonu. Każdy nowy tydzień zaczynam z nadzieją, że to może teraz…Wszystkiego dobrego dla Was i dla córeczki 🙂

    Polubienie

    1. Jak któregoś tygodnia zapomnisz zacząć z nadzieją, to właśnie wtedy telefon zadzwoni 😉 Tak to działa 😉
      W zeszłym roku w marcu w mojej grupie telefon zadzwonił aż dwa razy, więc kto wie, może w tym roku bocian przyleci do Ciebie. Będę trzymać kciuki!
      Dziękuję za życzenia, jest mi bardzo miło. Księżniczce również.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s