Ci, bez których nie jestem sobą, Taka tam rodzina adopcyjna

Siedemnaście, bo tak!

Nie wierzę w horoskopy, numerologię ani inne kabały. Gdybym jednak z jakichś dziwnych powodów musiała wskazać swoją szczęśliwą liczbę, bez wątpienia byłaby to 17. Bynajmniej nie dlatego, że posiada jakieś magiczne właściwości. Po prostu tak się składa, że towarzyszy mi w życiu od samych narodzin i to dosłownie, bo urodziłam się siedemnastego dnia miesiąca. Przez dwadzieścia lat mieszkałam pod siedemnastką, liczba ta również pośrednio wiąże się z datą rozpoczęcia przez P. i mnie wspólnej drogi życia. „Et cetera, et cetera, bla, bla, bla” – jak powiedziałby jeden z lemurów w filmie „Madagaskar”. Jeszcze kilka tych siedemnastek w moim życiu by się znalazło.

Podczas poprzedniego Sylwestra, wkraczając w rok 2017, życzyliśmy sobie z mężem, aby nowy okazał się lepszy od starego (rok, nie mąż 😉 ). 2016 był dla nas trudny, upłynął pod znakiem niekoniecznie dobrych zmian czy pożądanych niespodzianek. Dzisiaj, o rok (niestety) starsza i bogatsza o 365 dni różnych doświadczeń, muszę powiedzieć, że tamte życzenia się spełniły. Zapewne nie zawdzięczamy tego siedemnastce w dacie, ale ta liczba zdecydowanie nadal będzie mi się dobrze kojarzyć.

Nie odkryję Ameryki (nawet tej malutkiej, położonej w woj. warmińsko-mazurskim), jeżeli napiszę, że najważniejszym wydarzeniem 2017 roku była dla nas adopcja Księżniczki wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami. Również największe sukcesy minionych 12 miesięcy wiążą się właśnie z nią. Pierwszego stycznia byliśmy bezdzietni, trzy miesiące później mieliśmy już w domu noworodka, a dziś jesteśmy rodzicami coraz bardziej ciekawskiego i komunikatywnego malucha. Zapraszam zatem na okołoksiężniczkowe podsumowanie Anno Domini 2017.

                                        carriage-1489823_960_720

KSIĘŻNICZKA

– od dnia narodzin przybyło jej ok. 25 cm wzrostu i 7,5 kg wagi;

– ma zęby sztuk dwie i pół, co nie przeszkadzało jej w pogryzieniu balustrady łóżeczka, piankowego klocka i lewego trampka;

– siada, raczkuje, wstaje, chodzi przy meblach;

– uwielbia kable, zasilacze, wtyczki, piloty do sprzętu RTV, telefony, walizki, torebki i… puszki z angielską herbatą (za tymi puszkami przepadają wszyscy nasi goście poniżej metra wzrostu, musi być w nich jakiś magnetyzm);

– od tradycyjnych zabawek, poza wspomnianą elektroniką, woli rolkę do ubrań i drewnianą łyżkę;

– potrafi spędzić dwadzieścia minut w jednej pozycji, obserwując działającą pralkę, ale przeleżenie nieruchomo kilkudziesięciu sekund podczas przewijania wydaje się ponad jej siły;

– mówi „tata”; jest to jej jedyne wyraźne i jednocześnie ulubione słowo, które stanowi odpowiedź na absolutnie wszystkie pytania oraz najwidoczniej, niczym magiczne hasło, rozwiązuje wszelkie problemy, z jakimi boryka się niemowlę;

– śpiewa i kręci pupcią w rytm muzyki; przepada za Lady Gagą oraz „Jingle bells” w wersji oryginalnej;

              coming-soon-2818254_960_720

MY

– jesteśmy mamą i tatą… a właściwie Mamą i Tatą!;

– nie możemy się nadziwić, jak (i kiedy!) z malutkiego, czarnowłosego tobołka, którego obawialiśmy się w ogóle dotknąć, wyrosła taka śliczna dziewczynka, coraz wyraźniej pokazująca swój charakter oraz przywiązanie do nas.

– staliśmy się domatorami; spędzamy wspólnie więcej czasu, niż przed narodzinami córeczki. Owszem, znajdujemy jeszcze miejsce na spotkania towarzyskie, ale chyba czujemy mniejszą potrzebę, żeby gdzieś wychodzić. Mamy natomiast mnóstwo planów dotyczących tego, dokąd chcielibyśmy zabrać Księżniczkę, kiedy zacznie rozumieć już troszkę więcej ze świata.

– zweryfikowaliśmy swoje znajomości – i tu zaskoczenie, bowiem bilans wyszedł in plus. Starzy przyjaciele w pewnym sensie przeszli razem z nami proces adopcji, zostając wujkami i ciociami. Odświeżyliśmy kilka dawnych kontaktów, zawiązaliśmy parę nowych, bliższych znajomości, zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym. (Chociaż ten podział jest właściwie bez sensu, bo z kilkorgiem z Was znam się już lepiej niż np. z niejednym współlokatorem pokoju nauczycielskiego).

– straciliśmy psa… i to jest chyba jedyna poważna porażka, jaką ponieśliśmy w zeszłym roku. Mamy kontakt z jego nową właścicielką, wiemy, że jest mu u niej dobrze, ale przychodzą momenty, że strasznie za nim tęsknimy. W Sylwestra każdy wystrzał wywoływał u mnie niepokój. Zastanawiałam się, gdzie jest teraz Reksio, co robi, czy bardzo się boi…

                   map-of-the-world-1164919_960_720

RESZTA ŚWIATA

– Księżniczka scaliła część rodziny. Na chrzcinach stał się mały cud: jeden z pradziadków pogodził się ze swoją córką, z którą nie rozmawiał od blisko dwudziestu lat! No i  ciotka C. przestała być samotna w Święta, przynajmniej dopóki całkowicie nie wyczerpie naszej cierpliwości… 😉

– Mąż odkrył, jak wielu jego znajomych boryka się z podobnymi, typowo rodzicielskimi rozterkami. Dla mnie chyba większym zaskoczeniem była liczba rodzin adopcyjnych i zastępczych w otoczeniu… aż czasem miewam wrażenie, że jest ich więcej, niż biologicznych 😉

                 Stożek.jpg

TAKIE TAM STOŻKI…

– Blog niedługo skończy dwa lata. Przeniesienie pod nowy adres zresetowało mi liczbę odsłon, a szkoda… Nie płacę nikomu za reklamę, nie zbieram żadnych lajków, ale mimo wszystko serce się raduje za każdym razem, kiedy widzę, że moja pisanina nie jest choć garstce ludzi obojętna.

– Życzę Wam, Kochani Czytelnicy, aby rok 2018 pomógł nadrobić wszelkie braki, na które jego poprzednikowi zabrakło dni w kalendarzu. Abyście pojechali na wymarzone wakacje, dokończyli budowę domu, pozbyli się wszelkich chorób, doczekali się upragnionego potomka, spędzali więcej czasu z przyjaciółmi, wymienili w końcu te nieszczęsne pompowtryski (a nawet całe auto), kupili sobie psa, kota, żółwia albo założyli akwarium… I wreszcie – tym z Was, którzy podjęli jakieś noworoczne postanowienia, z całego serca życzę wytrwania w nich aż do Sylwestra.

Słowem – dwunastu cudownych miesięcy!!!

Reklamy

19 myśli w temacie “Siedemnaście, bo tak!”

  1. Czytam i się uśmiecham, wewnętrznie i nie tylko.

    Też czuję, że takich 12 miesięcy jak te 2017 roku to jeszcze w życiu moim i żony jeszcze nie było. (Oficjalnie, prawomocnie, rodzicami jesteśmy od 1 sty 2017).
    A wiele wskazuje, że 2018 nie będzie chciał być gorszy od roku poprzedniego i już funduje nowe wrażenia.

    Pozdr
    M

    Polubienie

  2. Oj widzę, że czas najwyższy się do Was wybrać (Scotty – teleportacja). Minęło jak z bicza strzelił, ale aż miło się to wszystko czyta 🙂
    Buziaki kochani ❤

    Polubienie

    1. Zdecydowanie czas najwyższy. Tylko uważaj przy tej teleportacji, bo Księżniczka ostatnio przeprogramowała sama piekarnik, więc możliwe, że grzebała również przy teleporcie 😉

      Polubienie

  3. Nie da się ukryć, że rok 2017 był dla Was szczęśliwy. No cóż, trzeba było go pożegnać, ale żeby działy się kolejne cuda, trzeba z radością powitać 18 🙂 Przed Wami jeszcze wiele cudownych chwil, miejcie dużo marzeń i niech się spełniają!

    Wszystkiego magicznego dla całego Waszego Królestwa ❤

    Polubienie

  4. Bilans zdecydowanie na plus – i życzę, żeby ten z 2018 był jeszcze lepszy 🙂

    A odnośnie rodzin adopcyjnych – też ostatnio odnoszę wrażenie, że jest ich wokół mnie więcej, niż tych biologicznych 🙂 Ale może to kwestia blogowania i kontaktu z czytelnikami, którzy również wkraczają na podobną drogę 🙂

    Polubienie

  5. Też się uśmiecham;-)
    Pięknie to napisałaś. Dzieci zmieniają wszystko;-) A Tata to Tata i koniec;-0
    A tego Waszego Reksia tez nie mogę „przeżyć” – skubaniec jeden!!!
    Wszystkiego dobrego na ten rok Wam życzę!!!!!!!
    P.S. Zaglądam, czytam choć nie zawsze komentuję;-)))

    Polubienie

    1. Myślałam o Tobie ostatnio, właśnie przy okazji jakichś psich wspominek. 🙂
      No skubaniec, skubaniec, co zrobisz… Dosyć szybko przyzwyczaił się do nowej pani, śpi z nią w łóżku i jest ukochanym piesuniem. Tylko podobno została mu po Księżniczce niechęć do malutkich dzieci, nawet obcych.

      Polubienie

  6. Wszystkiego naj – naj – naj! Piękny był ten rok, czterołapy przegrał, ale pomyśl, że teraz mu lepiej, nie zejdzie na zawał. My pożegnaliśmy Futerro – stary kot + skacząca po nim Żaba = dramat i dla dobra zwierza go oddaliśmy. Jest szczęśliwy. Gratuluję weryfikacji znajomych – ile łez w internetach wylanych, że ludzie się odwracają – a to bzdura na resorach – no ok, zależy jacy, ale widać potrafiłaś ocenić prawidłowo i po tym, jak los krzyknął „Sprawdzam!” – jest super. Czego i życzę na przyszłość 🙂

    Polubienie

    1. Na pewno są i tacy, którzy się odwracają, zresztą z rozmaitych przyczyn. Myślę, że wina za rozpad znajomości przeważnie leży pośrodku. W przypadkach takich, jak nasz, młodzi rodzice czasem nie potrafią zrozumieć, że nie wszyscy dookoła żyją „zupkami i kupkami”, w euforii związanej z maleństwem zapominają, że problemy przyjaciół nie skończyły się w dniu narodzin ich potomka. Z kolei otoczenie, zwłaszcza bezdzietne, nie zawsze umie sobie wyobrazić, jak trudno wygospodarować czas (i siły!) na beztroskie ploty, kiedy ma się pod opieką wrzeszczące niemowlę 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s