Droga po szczęście

Po drugiej stronie telefonu…

Zaczynałam ten wpis kilka razy, ale nie umiem słowami oddać targających mną teraz emocji… Może kiedyś napiszę wiersz. A póki co zostawiam tekst w pierwotnym kształcie.

Prawie u celu porannej podróży autem  zorientowałam się, że nie mam zapiętych pasów. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, więc pomyślałam, że dzień zaczyna się dziwnie. W najśmielszych marzeniach jednak nie przewidziałam, jak się skończy…

W przerwie między jedną a drugą szkołą zdążyłam jeszcze podjechać do sklepu. Spotkałam tam kolegę, który wraz z żoną odbywał warsztaty w OA w równoległej grupie. Wymieniliśmy się informacjami, z których wniosek był taki, że przyjdzie nam jeszcze dłuuugo czekać na dziecko. Gdybym wiedziała wówczas, że godzinę później zadzwoni TEN telefon, to… nie wypuszczałabym go z ręki. Ponieważ jednak niczego się nie spodziewałam, smartfon na czas lekcji powędrował do torebki.

Kiedy podczas przerwy odkryłam dwa nieodebrane połączenia z OA oraz wiadomość od męża, że mam szybko oddzwonić… nie dopuszczałam do siebie myśli, że to JUŻ. Uparcie próbowałam się domyślić, czego ośrodek może chcieć… i przez myśl mi nie przeszło, iż nasz czas oczekiwania właśnie się zakończył. Dopiero głos pani A. w słuchawce pozwolił mi zrozumieć, że jest dla nas propozycja. W dodatku pilna.

Na ostatniej lekcji nie mogłam się skupić, aż klasa zapytała, czy wszystko ze mną w porządku. Pewnie, że nie było w porządku. Nogi mi się trzęsły, gubiłam wątek, nie umiałam prosto zapisać tematu na tablicy. Emocje sięgały zenitu, a przecież nie wiedziałam jeszcze, co  panie dla nas przygotowały…

Chwilę po 15. byliśmy już w OA. Pracownice zapytały nas raz jeszcze o przedział wiekowy dziecka, które chcielibyśmy adoptować. Kiedy P. potwierdził, że deklarowaliśmy od 0 do 2 lat, usłyszeliśmy: „Mamy dla was właśnie takie „0”. Dziecko ma zaledwie kilka dni.” Do tej pory wydaje mi się to niewiarygodne, mimo że mała jest już z nami.

Panie zapoznały nas bardzo szczegółowo z kartą dziewczynki, podzieliły się wiedzą o jej pochodzeniu i kazały przez weekend przemyśleć, czy chcemy ją poznać. To były najdłuższe dwa dni w naszym życiu. Targały nami różne wątpliwości, czasem wywołujące zupełnie skrajne postawy – od „jedźmy po nią natychmiast” po „nie możemy adoptować tego dziecka”. Ostatecznie, jak łatwo się domyślić, zwyciężyła chęć zobaczenia małej…  A potem było już z górki!

O pierwszym spotkaniu opowiem następnym razem.  Przepraszam, że dziś taka sucha relacja, ale dalej próbuję ogarnąć własne uczucia. W każdym razie…

JESTEŚMY RODZICAMI!!!

Reklamy

23 myśli w temacie “Po drugiej stronie telefonu…”

  1. Siedzę z Bąblem, czytam Twój wpis i ryczę jak bóbr. Młody podchodzi do mnie co chwilę, przytula się i pyta : „Mama, dlaczego płaczesz?” No oczywiście, że płaczę ze szczęścia ! Cieszę się, niesamowicie się cieszę razem z Wami ! Zupełnie jakby to do mnie TEN telefon znowu zadzwonił…Wszystkie uczucia i wspomnienia wracają, jakby to było wczoraj ! Rozumiem szalejące emocje, Kochana – ale nie każ nam zbyt długo czekać na relację ze spotkania :*

    AAA !!! GRATULACJE !!!

    Polubienie

    1. Dziękuję! Faktycznie, to są takie emocje, że chyba nie da się ich długo zapomnieć… Relację ze spotkania już tworzę w głowie, więc na pewno wkrótce się pojawi. Może bardziej składna niż dzisiejszy wpis.
      Ucałuj Bąbla!

      Polubienie

  2. Niby wiadomo było, że zadzwoni, ale jak napisałaś, że to już, że teraz… to zszokowana buzia otworzyła mi się cała od czoła po brodę. Bo to cud jest:) Nowe życie!!! Wasze nowe życie we trójkę! Serdeczne GRATULACJE!!!

    Polubienie

      1. Czytam 🙂 Jestem cichą fanką Twojego pióra:) Po prostu nie udzielałam się przez jakiś czas. Sama nie do końca wiem dlaczego. No ale dziś nie mogłam milczeć. Na takie nowiny to nic tylko krzyczeć z radości 🙂

        Polubienie

  3. Ciocia J. się popłakała jak dziecko jak się dowiedziała. Bardzo bardzo baaaaaardzo się cieszę! Skoro ja wydusić słowa nie mogłam, to nawet sobie nie wyobrażam co Wy czuliście. Ale możesz mi wierzyć – najlepsza informacja od bardzo dawna ❤

    Polubienie

      1. Oj bo znów będę beczeć ❤
        P.S. Uwielbiam imię Emilka – Sara z Małej Księżniczki miała swoją ukochaną lalkę Emilkę.

        Polubienie

  4. Mamusiu, Tatusiu, Córciu – gratulujemy. Ogromnie się wzruszyłam. Jak tylko zobaczyłam tytuł, musiałam przeczytać cały wpis, choć Synek nie był z tego powodu zadowolony. Cieszę się z Wami. Jak dobrze, że możecie być od początku razem. Z niecierpliwością czekam na kolejne wieści, choć wiem, że teraz czasu będzie mniej 🙂
    Serdeczności

    Polubienie

  5. Gdy przeczytałam na forum o telefonie to prędziutko zajrzałam na bloga po więcej informacji 🙂 Jeszcze raz wielkie gratulacje, teraz to świat wygląda inaczej prawda? 😉 Niby ten sam, a jednak nie. Dziś od rana chodzę półprzytomna, bo maluchy zgoniły mnie wcześnie z łóżka, ale taka wiadomość podziałała na mnie jak kawa – dokładnie pamiętam jak to było, jakie były emocje i dzięki Tobie one wróciły. Cudowne chwile. Życzę Wam radości rodzicielstwa a niedługo Dzień Mamusi, pierwszy raz. Choć na laurkę jeszcze w tym roku nie liczyłabym haha. Wszystkiego dobrego ❤

    Polubienie

  6. Boże, to tak jak my! Trzy tygodnie temu dostaliśmy telefon! Świat zawirował… Też mała księżniczka! A ja Cię tak podczytuje i się utożsamiam. 😉 Wszystkiego dobrego dla Was! My w ciągłym oczekiwaniu na bycie razem!!!

    Polubienie

    1. Wspaniałe wieści!!! Przepraszam, że dopiero dzisiaj odpisuję. Świat zawirował i dalej wiruje, nie wszystko jeszcze ogarniam… Trzymam kciuki, żebyście jak najszybciej byli razem. Koniecznie daj znać!!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s